1 dzień w SprintAir Aviation School
Dzięki przejmości SprintAir Aviation School redakcja EPWA-SPOTTERS miała okazję odbyć lot szkoleniowo-zapoznawczy w ramach szkolenia do licencji turystycznej pilota samolotowego PPL(A).
Stacja PKP Modlin, 22.09.2011r. godz. 11:00
Pociąg przyjechał o czasie, warunki do latania dobre – wszystko zgodnie z planem. Pozostaje teraz… znaleźć lotnisko. A dla niezmotoryzowanej osoby to nie takie proste. Na szczęście dzień wcześniej starannie się przygotowałem na podróż „z buta”. Pomyślałem, że może to być bardzo ciekawe doświadczenie, podobnie jak lot zapoznawczy Diamondem DA20 C1 Kataną. Dzięki uprzejmości jej właściciela, SprintAir Aviation School miałem mieć wreszcie okazję pilotować coś innego niż szybowce, na których latam do dziś. Dzisiejszy lot ma charakter szkolenia zapoznawczego. Co ciekawe, skorzystać z niego może każda osoba zainteresowana lotnictwem. Szkolenie może mieć charakter pojedynczego lotu, jak również może służyć sprawdzeniu ośrodka oraz samolotu przed podjęciem szkolenia do PPL(A), a w przypadku pozytywnej decyzji – wlicza się w program tegoż szkolenia .
Zdobycie licencji samolotowej turystycznej PPL(A) dla jednych jest tylko pierwszym przystankiem na drodze do lewego fotela w liniach lotniczych, dla innych zaś ziszczeniem się marzeń o lataniu, sposobem spędzania wolnego czasu, hobby. Oczywiście są także osoby, dla których latanie jest próbą zamanifestowania swojej pozycji społecznej, zaimponowania znajomym, lansem .
Niezależnie do której grupy się należy, początki są zawsze takie same. Najpierw 121-godzinne szkolenie teoretyczne. W trakcie jego trwania adept lotnictwa poznaje wiedzę z zakresu meteorologii, nawigacji, łączności, ogólnego bezpieczeństwa lotów, prawa lotniczego, procedur operacyjnych, zasad lotu (aerodynamiki), wiedzy ogólnej o statkach powietrznych oraz możliwościach i ograniczeniach człowieka. Całość kończy się wewnętrznym egzaminem, po którego zdaniu można przystąpić do szkolenia praktycznego. Pierwsze jego ćwiczenie to tzw. Lot zapoznawczy. Trwa on ok. 30 minut i ma na celu oswojenie ucznia-pilota z wrażeniami towarzyszącymi poszczególnym fazom lotu, działaniom sterów, przyrządów pokładowych, itp. Tyle w teorii, a tymczasem…
…Pod bramę wjazdową Lotniska Warszawa-Modlin docieram 20 minut przed ustalonym czasem spotkania.
Telefon od Władysława Kopcia, z potwierdzeniem przybycia o omówionej 13. Pan Władysław jest szefem wyszkolenia w SprintAir Aviation School, byłym instruktorem wojskowym na samolotach Iskra. W swojej bogatej karierze lotnika miał też przyjemność demonstrować akrobacje na rozmaitych lotniczych imprezach pilotując ulubioną TS-11. Krótko mówiąc od początku wiedziałem, że będę miał do czynienia z fachowcem.
Kolejne półtorej godziny tylko to potwierdziło. Po przywitaniu się w hangarze, bierzemy się do dzieła. Na pierwszy ogień idzie dokumentacja. Aby mój lot odbył się w majestacie prawa, musiałem znaleźć się w rejestrze osób szkolących się w SprintAir Aviation School. Po drodze trzeba było przedłożyć kopię dokumentu tożsamości, posiadanego wykształcenia oraz podpisać parę deklaracji. Ale to i tak pikuś w porównaniu z tym, co do przejrzenia lub - co gorsza �" wypełnienia ma Pan Władysław: planowa tabela lotów, rejestr zleceń, zlecenie na lot, DTS (dokumentacja techniczna samolotu), a w niej m.in. wszelkiego rodzaju certyfikaty i świadectwa zdatności, oględzin, hałasu, radiowe, ubezpieczeniowe, certyfikacji technicznej, raport techniczny samolotu, itd…
Po ukończeniu papierkowej roboty ustaliliśmy trasę na nasz półgodzinny lot �" poprzez twierdzę w Modlinie nad Zalew Zegrzyński i z powrotem. Pozostało już tylko wykonać przegląd przedstartowy oraz omówić charakterystykę samolotu i jego wyposażenie.
No i wszystko gotowe. Zajmujemy miejsca w kabinie, zapinamy i dociągamy pasy, zamykamy kabinę.
Pan Władysław skrupulatnie sprawdza wszystkie systemy w kokpicie. Wszystko prawidłowo �" możemy uruchamiać silnik. Zaraz to kabinę naszego Diamonda Katany wypełnia warkot pracującej jednostki napędowej. Zakładamy słuchawki, dostrajamy radio na Modlin Ruch oraz zapasową częstotliwość na Olsztyn Informacja, na którą przejdziemy po starcie. W międzyczasie parametry silnika osiągają wartości, przy których możemy rozpocząć kołowanie. Kontaktujemy się z Modlinem informując o naszych zamiarach.
Jako że betonowy pas w Modlinie jest wciąż w remoncie, kołujemy do pasa trawiastego 26. Wiatr umiarkowany, w osi pasa. Przed zajęciem drogi startowej Pan Władysław przeprowadza jeszcze próbę silnika, sprawdza iskrowniki i konfigurację samolotu do startu.
- Będziesz startował �" oznajmia. �" Ja zatroszczę się o utrzymanie kierunku podczas rozbiegu, a ty zaczniesz unosić dziób przy ok. 55 węzłach. �"
Cały w nerwach, ale ogromnie szczęśliwy, że instruktor obdarzył mnie zaufaniem pozwalając na tak wczesne przejęcie sterów, potwierdzam instrukcję. Startujemy. Samolot podczas rozbiegu zachowuje się spokojnie. Ściągam lekko na siebie drążek (Katany nie mają wolantów) i jesteśmy w powietrzu! Rozpędzam samolot do ok. 90 węzłów po drodze chowając klapy i przechodzę w stałe wznoszenie do 1800 stóp. Następnie wykonuję zakręt w lewo tak, by przelecieć nad fortami w Modlinie. Na chwilę oddaję stery instruktorowi i wykonuję serię zdjęć. Zaraz znowu pilotuję. Przechodzimy na częstotliwość Olsztyn Informacja i zgłaszamy nasze intencje �" lot do Zalewu Zegrzyńskiego i z powrotem. Skręcam lekko w lewo tak, bym leciał wzdłuż malowniczej Narwii.
Jestem mile zaskoczony właściwościami pilotażowymi Katany. Samolot jest dobrze sterowny, ale nie na tyle, by sprawiał jakiekolwiek trudności z utrzymaniem parametrów lotu. Widoczność z kabiny jest wprost doskonała. Tablica rozdzielcza jest prosta, uporządkowana i zawiera wszystko co lotnikowi potrzeba.
W międzyczasie dolatujemy nad Zegrze. Pogoda na plażowanie średnia, stąd znikomy ruch na brzegach. Wykonuję kilka zdjęć, przejmuję stery i zawracam w kierunku lotniska.
Tu miła niespodzianka �" Pan Władysław demonstruje mi zachowanie Katany przy przeciągnięciu. Samolot zachowuje się tu bardzo stabilnie; lekko zadziera maskę i opada „jak listek”. Przy całkowitym i dość brutalnym ściągnięciu przeze mnie drążka pojawiła się tendencja do walenia się na skrzydło, którą jednak łatwo się przerwało. Następnie przyszła kolej na lot nurkowy i wyprowadzenie z niewielkimi przeciążeniami, które doskonale odczułem trzymając w ręku aparat. Po wejściu w strefę lotniska wykonuję jeszcze niski przelot nad pasem i (z racji dużego ruchu) przechodzę od razu na pozycję z wiatrem. Tu stery przejmuje instruktor. Miękkie lądowanie i kołujemy pod hangar. Katana nie ma skręcanego koła i wszystkie zakręty podczas kołowania wykonuje się poprzez blokowanie jednego z kół hamulcem.
Po wyłączeniu silnika i wszystkich systemów wysiadamy i hangarujemy samolot. Pozostaje już teraz tylko… dokończyć papierkową robotę.
Decyzja o szkoleniu do licencji samolotowej turystycznej PPL(A) musi być dobrze przemyślana, od zakupu map i słuchawek po wybór ośrodka szkoleniowego włącznie. Myślę, że najlepszym wyjściem jest znalezienie kompromisu między ceną a jakością. SprintAir Aviation School w mojej opinii jest jak najbardziej takim złotym środkiem. Wspaniałe nowoczesne i młode samoloty Diamond Katana, doświadczeni i wykwalifikowani instruktorzy czy stacjonowanie na dynamicznym, rozwijającym się lotnisku w bezpośrednim sąsiedztwie stolicy to tylko niektóre z zalet. Ciekawostką jest fakt, iż szkolący się do licencji PPL(A) w SprintAir Aviation School mają okazję do odbycia darmowego lotu rejsowego w kokpicie samolotu Saab 340 linii SprintAir.
Data: 2011-10-11











