EPWA SPOTTERS —> Artykuły —> Lotnictwo Cywilne

OrkiestroLOT-em do Poznania i z powrotem

fot. Michał Dembiński Stało się już tradycją, że podczas corocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy samolot linii lotniczych LOT w specjalnym malowaniu wyrusza z Warszawy w podróż po Polsce. A na jego pokładzie znajduje się Jurek Owsiak. Tym razem było tak samo. Embraer ERJ145 o rejestracji SP-LGD w okazjonalnym malowaniu tym razem poleciał do Poznania.
 
Pobudka o świcie

10 stycznia 2010 roku, parę minut po 5 nad ranem. Pod terminal VIP Aviation na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina podjeżdża autokar wypełniony dziennikarzami, pracownikami sztabu WOŚP oraz pracownikami LOT-u. Dzisiejszym celem naszej podróży na pokładzie OrkiestroLot-u będzie Poznań. W dość małym terminalu VIP Aviation robi się naprawdę tłoczno. Wszystko jest zapięte na ostatni guzik, wszystko musi pójść według wcześniej ustalonego planu. Jurek Owsiak – bohater dzisiejszego dnia już czeka. Jeszcze tylko szybka i sprawna kontrola bezpieczeństwa i można udać się do autobusu, który bezpośrednio zawiezie nas pod samolot. A tam czeka prezes Polskich Linii Lotniczych LOT Sebastian Mikosz, który wraz z załogą ciepło wita specjalnego gościa. Nie ma na co czekać, startujemy! Za sterami kapitan Sławomir Majcher, tak jak rok temu i tak jak dwa lata temu, tak i dzisiaj to on będzie pilotował maszynę z Jurkiem Owsiakiem.
Pogoda dzisiejszego dnia nie jest zbyt dobra. Gęste, ciemne chmury, wiatr, opady śniegu oraz marznącego deszczu. Lecz to tylko szczegóły, bowiem nic nie może przeszkodzić w dotarciu do Poznania. Nie całe 30 minut lotu i jesteśmy już na podejściu do lądowania. Silny boczny wiatr daje się we znaki, ale za sterami w końcu doświadczeni piloci. Maszyna delikatnie siada na pasie. Zaraz po dokołowaniu samolotu do miejsca postojowego otwierają się drzwi, a wszyscy pasażerowie zaczynają sprawnie opuszczać samolot. Przed terminalem czekają już samochody, którymi dotrzemy pod zamek. Oto nasz cel podróży, tutaj właśnie, pod zamkiem, równo o godzinie 9 rozpocznie się XVIII finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mimo niskiej temperatury, jednak jest gorąco. Mieszkańcy Poznania zbierają się pod sceną. Pierwsze wejście na żywo nie trwa zbyt długo ponieważ chwile przed 11  musimy rozpocząć podróż w drogę powrotną na lotnisko Ławica.

Pod eskortą w drodze powrotnej

Ruszamy, tym razem podróż miedzy zamkiem, a lotniskiem przebiega o wiele szybciej. A to za sprawą eskorty policyjnej. Na terminalu wszystko miało pójść równie sprawnie jak dotychczas, lecz wystąpiły problemy z odprawą check-in oraz odprawą bezpieczeństwa. Wydawałoby się jakby obsługa lotniska nie spodziewała się dzisiejszego gościa. Ale cóż nie ma sensu się zbytnio tym przejmować. Po kilkunastu minutach oczekiwania wchodzimy do autobusu, a zaraz potem wszyscy już siedzą w fotelach Embraera ERJ145. Startujemy i zmierzamy w kierunku Warszawy. Wchodzimy na wysokość przelotową. Tylko teraz mamy jedyną dzisiaj szansę ujrzeć słońce, bowiem przez cały pobyt w Poznaniu niebo było spowite gęstymi chmurami, a w Warszawie właśnie przechodzi śnieżyca. W drodze powrotnej miały eskortować nas dwa F-16, lecz z powodu złych warunków atmosferycznych do Warszawy zmierzamy sami. Piloci dostają informację, iż na EPWA pogoda nieco się poprawiła. Będziemy lądować na RWY 11, lecz przedtem wykonujemy niski przelot nad pasem. Oczywiście ten efektowny manewr był wcześniej zaplanowany przez pilotów. Kilkanaście minut potem podchodząc drugi raz do lądowania łagodnie siadamy na pasie i bezpiecznie docieramy do stanowiska postojowego, gdzie już czekają ekipy telewizyjne. Jest również Michał Marzec, naczelny dyrektor Przedsiębiorstwa „Państwowe Porty Lotnicze”, który wita Jurka serdecznie.
Podróż OrkiestroLot-u już się kończy, lecz dla Jurka Owsiaka ten dzień będzie jeszcze bardzo długi. W eskorcie policji odbywa się dalsza podróż do studia na Woronicza. 

Data: 2010-03-21